sobota, 23 kwietnia 2016

ŚWIATŁO, KTÓREGO NIE WIDAĆ - ANTHONY DOERR


O tej książce było i w sumie po części nadal jest głośno. Wszyscy są zachwyceni historią, autorem, ja osobiście nie słyszałam żadnej negatywnej opinii na temat tej książki, ale na pewno takie też są. Kiedy wreszcie była dostępna w bibliotece jak najszybciej ją wypożyczyłam i przeczytałam. Jakie wrażenie na mnie wywarła ? Tego dowiecie się czytając recenzję.

Marie-Laure w wieku sześciu lat traci wzrok, jej tata postanawia zbudować jej miniaturowy model miasta, aby jego ukochana córka mogła samodzielnie się po nim poruszać. Dziewczynka dorasta poznając ulice, muzeum, w którym pracuje jej ojciec. Jednak pewnego dnia muszą uciekać z Paryża, ponieważ rozpoczęła się wojna i nikt nie jest już bezpieczny. Przenoszą się do nadmorskiego miasta Saint-Malo, w którym mają rodzinę.  Dziewczyna musi odnaleźć się w nowej rzeczywistości, nauczyć się poruszać w kolejnej przestrzeni dzięki kolejnemu modelowi od taty. Sprawy zaczynają się jednak komplikować i nic nie jest już takie jak było, Marie-Laure musi dorosnąć w czasie wojny, stopniowo porzucić świat niewinnych, dziecięcych zabaw i wejść w dorosłe życie.

Mamy też drugą stronę bariery. Werner - niemiecki chłopiec, mieszkający wraz z siostrą w sierocińcu, w małym górniczym miasteczku Zollverein. Już od małego odkrywa w sobie talent do mechaniki. Naprawia odbiornik radiowy, co daje mu możliwość słuchania audycji na szeroką skalę. Po pewnym czasie sąsiedzi dowiadują się o zdolnościach chłopaka i oddają mu swoje sprzęty do naprawy. Pewnego dnia dostaje list ze szkoły wojskowej informujący o wstępnych egzaminach. Od tego momentu wszystko w życiu chłopaka się zmienia.


Gdy zaczynałam czytać tę książkę miałam ustawioną dla niej wysoką poprzeczkę, ale muszę powiedzieć, że to co dostałam przerosło moje najśmielsze oczekiwania ! Nie czytałam wcześniej zbyt wielu książek dziejących się w okresie wojennym, a Światło... tylko zachęciło mnie do sięgnięcia po więcej takich pozycji. Jest to niezwykle ujmująca, wzruszająca i mądra historia. Bywa też czasami brutalna, ale to dobrze, bo takie były tamte realia. Jestem pod wielkim wrażeniem, bo Doerr nie żył w tamtych czasach, a stworzył taki klimat i wrażenie. Genialnie ukazał jak Hitler prał mózgi Niemcom, jak wszyscy byli przekonani, że walczą w słusznej sprawie. Szczególnie okrutne były niektóre momenty opisywane przez Wernera podczas pobytu w szkole i nie tylko.   Większość rozdziałów jest krótka i pisana raz z perspektywy Marie-Laure, a raz z Wernera. Wiem, że niektórym może to przeszkadzać, ale moim zdaniem to dodaje książce wyjątkowego klimatu.

Podsumowując, książka bardzo  mi się spodobała, niesamowicie zżyłam się z bohaterami przez co często miałam wrażenie jakbym szła za nimi, mogła ich dotknąć. Zakończenie było zaskakujące i złamało mi serce. Serdecznie polecam Wam tę książkę, zdecydowanie jest warta uwagi i tych wszystkich pochlebnych opinii. Nie dziwię się, że autor pisał tę powieść przez dziesięć lat, dzięki temu mógł ją dopracować i stworzyć tak genialne dzieło. Zdecydowanie Światło, którego nie widać trafia na listę moich ulubionych tytułów.

Przepraszam jeśli ta recenzja jest trochę chaotyczna, ale nawet po miesiącu od przeczytania książki nie wiem jakich słów użyć by opisać tę książkę. Żeby mnie zrozumieć musicie sami po nią sięgnąć, myślę, że się nie zawiedziecie.

- Martyna

4 komentarze :

  1. Ta książka leży na mojej półce od Mikołajek, a jeszcze jej nie przeczytałam... Muszę to zrobić jak najprędzej *.*
    Iza xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie nadrabiaj ! Genialna książka !
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Czekałam na tę książkę tak długo. Kiedy w końcu dostałam możliwość by ją przeczytać bardzo się bałam, tego jak moje oczekiwania mogą się minąć z rzeczywistością, jak bardzo mogę się zawieść. Tak się rzecz jasna nie stało.
    Ja przepadłam.
    Pokochałam i znienawidziłam autora jednocześnie. Bardzo chciałabym móc przeczytać tę powieść raz jeszcze. Ponownie wpaść w wir przygotowany przez autora. Móc poznać dziesięcioletnią pracę człowieka, którego talent przewyższa wszelakie moje oczekiwania. Gdy kończy się tę książkę, wie się... dochodzi się do wniosku, że zakończenie nie mogło być inne. Nie ważne jak bardzo go znienawidzisz, ta powieść nie mogła skończyć się inaczej, a to... jest tak piękne i straszne zarazem. Kocham tę książkę całym sercem, tak samo zresztą jak nienawidzę za to co mi uczyniła.

    Pozdrawiam oraz życzę miłego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadzam się z tobą co do zakończenia. Nie tu co wile mówić Anthony Doerr jest genialnym pisarzem i w pełni zasłużył na pulitzera.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Odwiedziny

Obserwatorzy

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka